Czy nitrylowe rękawice warsztatowe to koniec z pastą do rąk?
- 1 dzień temu
- 7 minut(y) czytania

Jest taki moment pod koniec pracy, kiedy człowiek stoi nad umywalką i szoruje ręce pastą pachnącą jak skrzyżowanie mydła z piaskiem. Woda spływa szara, potem jaśniejsza, w końcu prawie czysta. Prawie, bo w zgięciach palców i tak zostaje ciemna kreska, jakby ktoś obrysował je ołówkiem. Paznokcie mają obwódkę, której nie rusza nic poza czasem.
Przez dekady traktowaliśmy to jako rodzaj znaku firmowego. Brudne ręce, czyli ktoś naprawdę robił robotę, a nie tylko podpisywał zlecenia. Coś w tym jest, tylko że ta kreska w zgięciu palca to nie jest brud w potocznym sensie. To resztka przepracowanego oleju. Ale przepracowany olej silnikowy trafił jest na liście rzeczy, których nikt nie chce mieć przez cały dzień na dłoniach.
Ciemna kreska w zgięciu palca
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem klasyfikuje oleje mineralne nieoczyszczone i słabo oczyszczone jako czynnik rakotwórczy dla ludzi, czyli grupę 1, tę samą kategorię pewności co azbest czy dym tytoniowy. Przepracowane oleje silnikowe mieszczą się w tej grupie, bo w trakcie pracy w silniku nabierają wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych i metali. Historycznie związek ten opisano na podstawie zachorowań wśród robotników mających stały kontakt ze skórą, głównie raka kolczystokomórkowego skóry. Szacuje się, że w Unii Europejskiej narażony na przepracowane oleje jest około milion pracowników, a główną drogą narażenia jest właśnie skóra. Nie płuca, nie żołądek. Skóra.

To nie jest powód do paniki, bo dawka i czas kontaktu robią różnicę, a dzisiejsze oleje bazowe są znacznie lepiej rafinowane niż te z lat pięćdziesiątych. To jest natomiast bardzo dobry powód, żeby przestać traktować kontakt z olejem jak folklor zawodu.
Do tego dochodzi coś, co widać znacznie szybciej niż nowotwór, czyli zwykły wyprysk dłoni. Kontaktowe zapalenie skóry z podrażnienia odpowiada za mniej więcej połowę do osiemdziesięciu procent wszystkich zawodowych chorób skóry i jest około pięć razy częstsze niż odmiana alergiczna. W badaniu porównującym 153 pracowników warsztatów samochodowych ze 140 pracownikami biurowymi wyprysk dłoni stwierdzono u 19 procent tych pierwszych i 7,9 procent tych drugich. Najgorzej wypadli mechanicy i technicy skrzyń biegów, czyli ci, którzy mają najwięcej kontaktu z płynami.
Mechanizm jest banalny i przez to podstępny. Olej, smar, zmywacz do hamulców i odtłuszczacz robią dokładnie to, do czego zostały stworzone, czyli rozpuszczają tłuszcz. Skóra też ma warstwę tłuszczu i to ona trzyma wodę w środku oraz świństwa na zewnątrz. Kiedy zdejmiesz ją wystarczająco wiele razy, bariera przestaje się odbudowywać. Wtedy zaczyna się szorstkość, potem pękanie opuszków zimą, potem swędzenie, a potem wizyta u dermatologa i pytanie, czy dałoby się jednak zmienić stanowisko.
Guma, która powstała z braku gumy
Zabawne jest to, że materiał, który dziś ratuje sytuację, powstał zupełnie przypadkiem, przy okazji zupełnie innego problemu.
Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku Europa miała kłopot z dostępem do kauczuku naturalnego. Niemieccy chemicy Erich Konrad i Eduard Tschunkur szukali zamiennika i w 1931 roku zestawili ze sobą akrylonitryl z butadienem. Kopolimer opatentowano w 1934 roku, a produkcję na skalę przemysłową uruchomiono rok później. Substytut kauczuku wyszedł średnio, bo pod wieloma względami ustępował oryginałowi, ale miał jedną cechę, której oryginał nie miał wcale: nie pęczniał w kontakcie z olejami i paliwami.

Branża motoryzacyjna złapała to w lot. Nitryl trafił do przewodów paliwowych, uszczelek, o-ringów i simmeringów, i siedzi tam do dziś. Innymi słowy, ten sam pomysł materiałowy, który w twoim silniku pilnuje, żeby olej został po właściwej stronie uszczelki, jest tym samym pomysłem, który na dłoni pilnuje, żeby olej został po właściwej stronie rękawicy. Symetria niemal poetycka, jak na chemię przemysłową.
Nitryl ma jeszcze jedną zaletę, o której się rzadko mówi, dopóki komuś nie zacznie swędzieć przedramię. Nie zawiera białek kauczuku naturalnego, które odpowiadają za natychmiastową reakcję alergiczną typu I. Za drugi typ problemu, alergię kontaktową typu opóźnionego, odpowiadają zwykle nie same polimery, tylko przyspieszacze wulkanizacji, przede wszystkim tiuramy, ditiokarbaminiany i tiazole. To one są najważniejszymi alergenami kontaktowymi w rękawicach ochronnych w ogóle. Dlatego informacja, że rękawica jest wolna od lateksu i tiuramów, to nie ozdobnik na pudełku, tylko konkret dla kogoś, kto nosi ją osiem godzin dziennie.
Dlaczego klucz wyślizguje się z gładkiej rękawicy
Każdy zna ten moment. Nasadka na dwunastkę, ciasno, z góry kapie olej, ręka się ześlizguje, klucz ląduje gdzieś między kolektorem a osłoną. Ludzka reakcja jest zawsze taka sama: winna jest rękawica.
Częściowo słusznie, bo fizyka jest tu bezlitosna. Między dłonią a narzędziem tworzy się cienki film cieczy i on działa dokładnie jak łożysko ślizgowe. Im grubszy film, tym mniejszy współczynnik tarcia, aż do momentu, w którym trzymasz klucz wyłącznie siłą zacisku, a nie przyczepnością. To jest dokładnie ten sam mechanizm co akwaplanacja, tylko w skali dłoni. W badaniach tarcia różnych materiałów rękawic po tej samej powierzchni obecność oleju obniża współczynnik tarcia mniej więcej o połowę względem tej samej powierzchni zwilżonej wodą.
Tekstura na powierzchni rękawicy nie jest więc kwestią estetyki ani chwytliwej nazwy. To układ rowków, którymi ciecz ma dokąd uciec, żeby zamiast ciągłego filmu powstały wyspy realnego kontaktu materiału z metalem. Im gęstsza siatka i im lepiej pokrywa całą powierzchnię chwytną, tym mniej miejsc, w których olej może się rozłożyć równą warstwą. Dlatego w rękawicach warsztatowych sens ma tekstura biegnąca przez całe wnętrze dłoni i wszystkie palce, a nie tylko delikatne moletowanie na opuszkach, które sprawdza się przy pobieraniu krwi, ale nie przy wykręcaniu czujnika tlenu.
W Gripzzly odpowiada za to struktura diamentowa rozłożona na całej powierzchni chwytnej dłoni i palców. Do tego dochodzi rzecz, której nikt nie planuje, a wszyscy używają: da się w nich obsłużyć telefon, więc katalog części otwierasz bez zdejmowania rękawicy i bez malowania ekranu na czarno.
Pięć nawyków, które psują nawet dobrą rękawicę
Dobra rękawica źle używana chroni gorzej niż przeciętna używana z głową. Oto lista rzeczy, które w warsztatach widuje się najczęściej.
Jedna para na całą zmianę. Rękawica jednorazowa jest barierą na krótki kontakt i ochlapanie, nie kombinezonem do zanurzania rąk w wannie z odtłuszczaczem. Norma EN ISO 374-1 dzieli rękawice na typy według czasu przenikania: typ A to co najmniej sześć substancji z listy z czasem powyżej trzydziestu minut, typ B co najmniej trzy substancje powyżej trzydziestu minut, typ C jedna substancja powyżej dziesięciu minut. Kluczowe słowo to czas. Przenikanie na poziomie cząsteczkowym zaczyna się od pierwszej sekundy kontaktu, a rękawica nie sygnalizuje, że właśnie skończyła pracować. Zabrudzoną wymienia się od razu, a nie wtedy, kiedy się przetrze.
Rozmiar dobrany na oko. Za duża rękawica robi fałdy w kluczowych miejscach, odbiera czucie i zaczepia. Za mała napina się na kostkach, męczy dłoń przez cały dzień i pęka w najgorszym momencie. Rozmiary od S do XXL są w katalogu nie dla ozdoby.
Rękawice przy wirujących elementach. To jedyny punkt na tej liście, przy którym nie ma miejsca na dyskusję. Brytyjski inspektorat HSENI po serii wypadków przy tokarkach napisał wprost, że noszenie rękawic zwiększa ryzyko wciągnięcia i nigdy nie jest dopuszczalne przy wirujących częściach maszyn, takich jak tokarki konwencjonalne. To samo dotyczy wiertarek stołowych. Materiał zaczepia o obracający się przedmiot szybciej niż zdążysz cofnąć rękę, a rękawica pociągnie za sobą całą dłoń. Przy tokarce, wiertarce i szlifierce stołowej rękawica schodzi. Zawsze.
Mycie i suszenie rękawic „na drugi raz”. Jednorazowa znaczy jednorazowa. Rozpuszczalnik użyty do umycia zewnętrznej strony zdąży ją naruszyć, mikropęknięć nie widać, a ta sama substancja, przed którą rękawica miała chronić, zostaje w niej zamknięta razem z dłonią.
Zakładanie na mokre ręce i mycie rąk rozpuszczalnikiem. Wilgoć pod rękawicą maceruje naskórek i ułatwia podrażnienia, a mycie rąk benzyną ekstrakcyjną albo zmywaczem do hamulców to najkrótsza droga do rozłożenia bariery lipidowej na czynniki pierwsze. Ręce myje się preparatem do rąk, suszy do sucha i dopiero potem wchodzi w rękawicę.
Co przeczytać na pudełku, zanim je otworzysz
Opakowanie rękawic wygląda jak zbiór przypadkowych piktogramów, ale każdy z nich coś znaczy, więc kilka minut z pudełkiem oszczędza sporo rozczarowań.
Kategoria środka ochrony indywidualnej. Kategoria III to ta przewidziana dla zagrożeń mogących powodować bardzo poważne skutki, między innymi chemicznych, zgodnie z rozporządzeniem 2016/425. Rękawica warsztatowa powinna być właśnie w tej kategorii.
Typ według EN ISO 374-1 i litery pod piktogramem. Litery od A do T oznaczają konkretne substancje testowe, dla których rękawica uzyskała potwierdzony czas przenikania. To najbardziej konkretna informacja na całym pudełku.
Ochrona przed mikroorganizmami. EN ISO 374-5 obejmuje bakterie i grzyby, a dopisek o wirusach pojawia się dopiero po dodatkowym badaniu, najczęściej metodą ASTM F1671. Przydaje się bardziej, niż się wydaje, choćby przy odkurzaniu kabiny po poprzednim właścicielu.
AQL. To dopuszczalny poziom jakości w badaniu szczelności partii. Im niższa liczba, tym mniej egzemplarzy z mikroprzeciekiem przechodzi kontrolę. AQL 1,5 jest wartością spotykaną w rękawicach o podwyższonych wymaganiach.
Bezpudrowość. Puder kukurydziany bywał kiedyś standardem, bo ułatwiał zakładanie. Amerykańska FDA zakazała pudrowanych rękawic medycznych w grudniu 2016 roku, wskazując między innymi na stany zapalne dróg oddechowych i przenoszenie alergenów przez unoszący się w powietrzu puder. Zakaz dotyczył wyrobów medycznych, ale w warsztacie działa ta sama logika plus dodatkowy argument praktyczny: puder osiada na lakierze, na tarczy sprzęgła i na świeżo odtłuszczonej powierzchni przed klejeniem.
Kontakt z żywnością i długość mankietu. Pierwsze przydaje się wszędzie tam, gdzie warsztat sąsiaduje z zapleczem socjalnym albo gdzie te same rękawice trafiają do gospodarstwa. Drugie ma znaczenie przy każdej pracy, przy której płyn ma szansę spłynąć w stronę przedramienia, czyli przy spuszczaniu oleju, wymianie płynu chłodniczego i myciu części w wannie. Wydłużony mankiet to prosty sposób, żeby ciecz nie znalazła drogi do środka.
Gripzzly mieści się w tej ramce w całości: nitryl bez dodatku lateksu, bez tiuramów i bez pudru, kategoria III typ B, AQL 1,5, zgodność z EN ISO 374-5 oraz ASTM F1671, dopuszczenie do kontaktu z żywnością, struktura diamentowa na całej powierzchni chwytnej, rozmiary od S do XXL, po 50 sztuk w opakowaniu. Dla prac z cieczami jest wersja z wydłużonym mankietem.
Na koniec
W warsztacie prawie wszystko ma numer katalogowy. Uszczelka pod głowicą ma numer. Czujnik położenia wału ma numer. Nawet ta jedna zaślepka, której nigdy nie ma na stanie, teoretycznie ma numer.
Skóra na dłoniach numeru nie ma. Nie da się jej zamówić na jutro rano, nie ma zamiennika w drugiej jakości i nikt nie sprowadzi jej z Niemiec w dwa dni. To jedyna część w całym warsztacie, która musi wytrzymać wszystkie następne przeglądy, wszystkie następne sezony opon i wszystkie następne rozkręcane do gołej blachy projekty w garażu.
Warto ją potraktować przynajmniej tak dobrze jak silnik, który dostaje świeży olej co dziesięć tysięcy kilometrów.
Źródła:
Klasyfikacja olejów mineralnych nieoczyszczonych i słabo oczyszczonych jako grupa 1 IARC: IARC, Overall Evaluations of Carcinogenicity, supl. 7 oraz IARC Monographs vol. 100F
Około milion narażonych pracowników w UE i skórna droga narażenia: STOP carcinogens at work, Used Mineral Oils
Udział kontaktowego zapalenia skóry z podrażnienia w zawodowych chorobach skóry: EU-OSHA, OSHwiki, Work-related skin diseases
Wyprysk dłoni u pracowników warsztatów samochodowych, 19 proc. wobec 7,9 proc.: Occupational hand dermatitis in car repair workers, PMC6940577
Historia nitrylu, 1931, patent 1934, produkcja przemysłowa 1935: Britannica, nitrile rubber oraz ICIS, History of the synthetic rubber industry
Przyspieszacze wulkanizacji jako najważniejsze alergeny kontaktowe w rękawicach: Allergic contact dermatitis to rubber accelerators in protective gloves, PMC8561832
Spadek tarcia materiałów rękawic w obecności oleju: Frictional Behavior of Different Glove Materials Sliding Against Glass Sheet
Typy A, B i C oraz czasy przenikania w EN ISO 374-1: uvex, normy dla rękawic ochronnych oraz Guide Gloves, EN ISO 374-1:2016
Ograniczenia rękawic jednorazowych jako bariery chemicznej: University of Pennsylvania EHRS, Fact Sheet: Disposable Nitrile Gloves
Zakaz noszenia rękawic przy wirujących częściach maszyn: HSENI, Safe use of emery cloth
Zakaz pudrowanych rękawic medycznych w USA: Federal Register, 19 grudnia 2016 oraz FDA


Komentarze